Strona:PL Sielanki Józefa Bartłomieja i Szymona Zimorowiczów.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Alem jako powiedział, trochę poetyki
Zwietrzyłem, powąchawszy niebaczkiem podwiki.


Leszka.

Cóż na tem, choć podwiką trąci twój wiersz, kiedy
Podoba się naszyńcom.


Miłosz.

Słuchajcież go tedy;
Ale inakszej kuźni, w niewidanym stroju,
Już nie wyszywanego na miękkim zawoju;
Lecz, który mądrość wieczna na sercu mem lichem
Wyrysowała palcem i piórem swem cichem,
Ziemia, powietrzna fala, niebieskie okręgi,
Najpierwsze to są u mnie o trzech kartach księgi;
Na tych boskiej dobroci napisy prawdziwe
Czytam i konterfekty widzę jego żywe.
Kto słonecznej pochodni podniety dodaje?
Że za jasnym płomieniem pałać nie przestaje?
Kto jej konie pogania, abo wozem rządzi,
Że nigdy nie ustają konie, wóz nie błądzi?
Kto coraz nowe stroje sprawia nocnej ksieni,
Abo inakszą fozą co noc twarz jej mieni?
Czemu tańcem mienionym nigdy się nie strudzi?
Kto rosą ziemię kropi? kto świt rany budzi?
Kto jutrzence rumieńcem farbuje twarz jasną
I kto gwiazdy zapala, kiedy we dnie zgasną?
Czyje palce paździerzą śnieg jak wełnę miękką,
Czyją grad lodowaty formuje się ręką?
Kto nieścignione wiatrom przyprawuje skrzydła?
Kto ten świat coraz w nowe ubiera piększydła?
Za czyjem rozkazaniem noc po nocy kroczy,
A dzień z toru swojego na piędź nie wyboczy?
Czyj rozum czasom wrotnym zegary porobił,
A wieki na króciuchne minuty podrobił?
Jako z regestru chwila tuż za chwilą płynie,
Godzina hasło daje następnej godzinie,
Ledwie bowiem wolnemi skrzydłami Fawoni
Leniwą zimę od nas do Tatar wygoni,
Ledwie lody pokruszy, a pieniste śniegi
Rostopiwszy wypędzi za Hercyńskie brzegi:
Zaraz młodziuchna wiosna rożaną łożnicę
Otworzywszy umywa rosą białe lice,
Bierze na się rozlicznem kwieciem sute szaty,
Przyodziewa odarty świat w rożne bławaty,
Codzień odmienia nowym krojem szyte stroje,
Chłodniki ptastwu robi, gotuje pokoje,
Które Grudzień z wrodzonej odarł był okrasy,
Wesołą barwą nagie przyodziewa lasy,
Pola i łąki gołe, obłysiałe góry
Okrywa trefionemi misternie kędziory,