Strona:PL Sielanki Józefa Bartłomieja i Szymona Zimorowiczów.djvu/020

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ogonem smoczym wkoło gachów swych zamyka,
Potem wszystkich okrutnie z okrętem połyka.
Także miłość, kiedy się do człowieka łasi,
Wystawia mu cukrową gębusię u Kasi,
A pokrywa zdradliwie rzeczy jej ostatnie;
Gdy go takową łatką do swej zwabi matnie,
Srodze tyrannizuje. Wiele posiadł włości,
Kto wyuzdanej przybrał munsztuka młodości,
Bo większa chciwość ludzka, niż serce człowiecze;
Ztąd, gdy kogo pragnienie podczas żniwa piecze,
Rozumie, że duszkiem Dniestr głęboki wyżłopie,
Choć go potem ugaszą wody kilka kropie.
Niemniej świeckie przyłudy gdy trapią człowieka,
Smaczne i piękne nader zdadzą się z daleka,
A skoro do rąk przyjdą one dziwowiska,
Kurczą się i maluczkie stawiają się zbliska.
Kiedy pierwsza krew memi chęciami rzucała,
Dziwnie mi swe wygody słodko cukrowała,
Ale iż pełne były próżności znikomej,
Nigdy nie nasyciły myśli mej łakomej;
Dla tegoż do sytniejszych potraw myśli godne
Przeniosłem, wziąwszy przedsię dzieła chwały godne.
Lecz że już dzień, przeszedłszy połowicę nieba,
Południe sprawił, proszę was na sztukę chleba:
Będą ruskie pirogi, będzie i wędzonka,
I coś jeszcze trzeciego zgotowała żonka.


Leszko.

Takto jest, że się już dzień w pośród nieba chyli,
My się też pielgrzymując dobrze przepościli;
Przetoż nie damy sobie urwać rękawów, ale ty
Ostatek nam dopowiesz swej rzeczy za wety.



III. Płaczennica.

Już teraz powiedz mądrej Mnemozyny
Córko! lamenty onej heroiny,
Nad którą kraje roksolańskich włości
Nie miały równej od dawna w piękności.
Serce nieszczęsne, smutne serce moje!
Czemu się w krwawe nie rozpłyniesz zdroje?
Czemu łez gorzkich nie lejesz strumieniem,
Widząc mię ciężkiem zdjętą utrapieniem?
Oto dziś wszystkie frasobliwe siły
Na mnie swym pędem oraz uderzyły:
Gdzie jest przyjaciół wiernych rzesza wielka?
Gdzie są pokrewni? gdzie jest rodzicielka?
Niemasz ich, niemasz! wszyscy mię sierotę
W puszczy na wieczną odeszli sromotę.
W puszczy bezludnej, w puszczy samę tylko
Opuściłaś mię moja rodzicielko!