Przejdź do zawartości

Strona:PL Shakespeare - Otello tłum. Paszkowski.djvu/126

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

Prostego paryi, odrzuciła perłę,
Więcej niż całe jego plemię wartą;
Którego oczy dotąd zawsze suche,
Ronią łzy teraz, jak arabskie drzewa
Swój balsamiczny sok. Napisz to wszystko;
A w końcu dodaj, że gdy raz w Aleppo
Zuchwały Turczyn bił Wenecyanina
I bluźnił państwu waszemu, jam tego
Psa rzezanego uchwycił za gardło
I pierś mu przeszył — tak.

Przebija się.

Lodowiko. O, krwawy końcu!
Gracyano. Za nic już teraz wszystko, co się rzekło.
Otello padając na Desdemonę. Jak przed zabiciem całowałem ciebie,
Tak niech umieram, sam zabiwszy siebie.

Umiera.

Kassyo. Bałem się tego, ale rozumiałem,
Że jest bezbronny; dusza jego była
Wzniosłą i wielką.
Lodowiko do Jagona. Spartański psie! sroższy
Od moru, głodu i dzikich fal morza,
Patrz na tragiczną postać tego łoża:
Twoje to dzieło. Takiego widoku
Wzrok nie wytrzyma; zakryjcie go oku.

Do Gracyana.

Gracyano, zostań tu jeszcze i zajmij
Mienie murzyna, ono bowiem z prawa
Spada na ciebie. Do Kassya. Od was, panie rządzco,
Zależy kara tego piekielnika,
Czas, miejsce, rodzaj mąk; obostrz je, obostrz!
Co do mnie, siadam natychmiast na okręt
I wracam nazad, abym senatowi
Z zbolałem sercem skreślił, jako świadek,
Ten zbyt bolesny dla wszystkich wypadek.

Wychodzą.