Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Każ jej, proszę, zostać, każ ustąpić trwodze,

Niech twój gniew ucichnie, bo mnie doległ srodze,
A jać w twym kościele dam z ofiarą dzięki,
Pamięć wiekom twojej lutościwej ręki.

Węzeł doległości, ciężar mojej głowy,

10 
Co żywot skracając, kres dawa gotowy,

Łkanie piersi targa, łza źrenicę psuje,
A nie sfolgujeszli, strach śmierci zgotuje.

Żywić me ubóstwo mnie w pokorze chciało,
Lecz mu w twej niełasce możności nie stało,

15 
Bo zmysły zniknęły, z mieśc zstąpiły kości,

A wszelkie ozdoby zgubiły krewkości.

Kogóż mam do ciebie obierać rzecznika?
Kto się mnie przed tobą podejmie, nędznika?
Lud wybrany, Panie, z tobą królujący,

20 
Za mną prosić będzie ciebie, władający!


Wskisiawszy me rany stały się smrodliwe,
Lecz je zleczyć mogą twoje dobrotliwe
Wyroki. Ojcze mój, zmiłuj się nademną
A chceszli grzech karać, wżdy sam racz być zemną.



CLIX.

Jak prędka i lękliwa
Łania przed paznokciami
Srogimi, spół z dziatkami,
Których obronić chciwa,

Zbiega na dalę lwa widząc, straszliwa.


Tak też przed drapieżliwym
Smokiem, stanu ludzkiemu
Przeciwnym, zbieżeć jemu