Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XCIX.

Ale jakoż do Boga, gdyż niebo zamknione?
Próg regestry założon, gdzie złości znaczone,
Sprawiedliwość nagrzewa, świat nie ma przyczyńce,
Rozrywka i baczenie pełne są tesknice.

Łaska chce polepszenia, my w gorsze śpieszymy,

A, jak rzeczy powinnej, folgowania chcemy.
Nic to, acz gorsze czasy, świat zewsząd niszczeje,
Nic, kiedy nie przytłucze ciężar, acz się chwieje.

Żałości zewsząd cisną, a sumnienie piecze,

10 
Serce frasunki trapią a z oka łza ciecze;

Że Bóg karze, mówiemy, że nielutościwy,
A tego nikt nie wspomni, że winien złośliwy.

Niemasz, ktoby poprawił domu gnijącego,
Tych dość, co popychają ledwo stojącego;

15 
Odwieść się żaden nie da, każdy, umysł wzięty,

Pełni a dosyć jemu, ze z postawy święty.

O Panie, zaż to nie lud, co stworzon twą ręką?
Zaż nie ci są, któreś ty odkupił swą męką?
Zaż chytrość dyabelska ma mieć władzą taką?

20 
Czyli na zatracenie chcesz wzdać płeć wszelaką?


O Panie, prace rąk twych nie rzucaj od siebie,
Acz się drze upornie precz. Zbawicielu, ciebie
Prosiem, zwiedź gwałtem z drogi, w której cię gniewamy,
Zaż nie lepiej, niż zginąć, żeć cześć, chwałę, damy?



C.

Panno, nad wszytkie chwalebna od wieku,
Córko, małżonko, matko wszechmocnego,
Ołtarzu chleba żywy,
Co czyni wiek prawdziwy,