Strona:PL Schulz Bruno - Sklepy cynamonowe.djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


spraw, które wywołał z ciemności, utworzył się wir zmarszczek, lej rosnący wgłąb, na którego dnie gorzało groźne oko prorocze. Broda jego zjeżyła się dziwnie, wiechcie i pendzle włosów strzelające z brodawek, z pieprzów, z dziurek od nosa nastroszyły się na swych korzonkach. Tak stał drętwy, z gorejącemi oczyma, drżąc od wewnętrznego wzburzenia, jak automat, który zaciął się i zatrzymał na martwym punkcie.
Adela wstała z krzesła i poprosiła nas o przymknięcie oczu na to, co się za chwilę stanie. Potem podeszła do ojca i z rękoma na biodrach, przybierając pozór podkreślonej stanowczości, zażądała bardzo dobitnie...

— — — — — — — — — — —
— — — — — — — — — — —

Panienki siedziały sztywno ze spuszczonemi oczyma, w dziwnej drętwości...