Strona:PL Schulz - Sanatorium pod klepsydrą.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sanatorium pod klepsydr05-37.png
XXIX

Wiele przemawia za tym, że Franciszek Józef I był w gruncie rzeczy potężnym i smutnym demiurgiem. Jego oczy wąskie, tępe jak guziczki, siedzące w trójkątnych deltach zmarszczek nie były oczyma człowieka. Twarz jego uwłosiona białymi jak mleko, w tył zaczesanymi bokobrodami, jak u japońskich demonów, była twarzą starego, osowiałego lisa. Z daleka, z wysokości terasy Schönbrunu twarz ta dzięki pewnemu układowi zmarszczek zdawała się uśmiechać. Zbliska ten uśmiech demaskował się jako grymas goryczy i przyziemnej rzeczowości nierozjaśnionej błyskiem żadnej idei. W chwili gdy pojawił się na widow-

83