Strona:PL Schulz - Sanatorium pod klepsydrą.djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sanatorium pod klepsydr05-19.png

się serdecznie, żeś przyjechał, Józefie. Co za niespodzianka! Czuję się tu tak samotny. Nie można się coprawda w mojej sytuacji uskarżać, przeszedłem już gorsze rzeczy i gdyby chcieć wyciągnąć facit ze wszystkich pozycyj... Ale mniejsza o to. Wyobraź sobie, podano mi tu zaraz pierwszego dnia wspaniały filet de boeuf z grzybkami. Była to piekielna sztuka mięsa, Józefie. Ostrzegam cię najusilniej — gdyby ci tu kiedykolwiek miano podać filet de boeuf... Jeszcze czuję ogień w brzuchu. I diarrea, za diarreą... Nie mogłem sobie całkiem dać rady. Ale muszę ci oznajmić nowinę, ciągnął dalej. Nie śmiej się, wynająłem tu lokal na

177