Strona:PL Sacher-Masoch - Wenus w futrze.pdf/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


bietę pół nagą, osłoniętą niedbale tylko futrem, z pod którego wyglądały śnieżnej białości piersi, biodra, ramiona... uczułem w sobie taką piekielną żądzę, że wręcz zmysłów nie byłem pewien. Gdy już basen był napełniony, zakręciłem kran i zwróciłem się do niej — gdy w tem oniemiałem. Ona stała przedemną bez żadnej osłony, jak owa bogini w sali Trybuny.
W tej chwili wydała mi się tak świętą, tak czystą w swej nadziemskiej piękności, że jak tam przed posągiem, padłem bezwiednie do jej stóp...
Naga piękność nie była bynajmniej groźną, ani złą. Rozbroiło mnie to zupełnie. Ona zaś powoli zstępowała po schodach do basenu. Co krok, to inna poza, inna gra linii, inny ruch muskułów. Spokojnie, z świadomością rozkoszy przypatrywałem się jej, gdy potem jak syrena rzuciła się w kryształową toń.
Ziomek jej, nihilista i estetyk, miał racyę, pisząc, że rzeczywiste jabłko ma większą wartość niż namalowane. I mnie się obecnie zdaje, że żywa kobieta jest piękniejsza niż Wenus wykuta z kamienia.
Nareszcie wyszła z wody, ociekając brylantowemi kroplami, jak rusałka urocza i zimna. Okryłem ją prześcieradłem i nacierałem drżące jej ciało... poczem otuliłem ją w płaszcz.
Spoczęła na otomanie, podparła się lewą ręką. Zdawało mi się, że to łabędź senny, otulający się w puszyste pierze...
Spostrzegłem dopiero teraz olbrzymie lustro weneckie na przeciwnej ścianie i krzyknąłem z przerażenia, bo spostrzegłem w niem obraz nas obojga jakby namalowany ręką geniusza. Przez chwilę ani drgnąłem, aby ten obraz fantastyczny w mistrzowskich skomponowany liniach nie prysnął, nie rozwiał się w nicość.
— Co tobie? — zapytała Wanda.
Wskazałem zwierciadło.
— Ach, obraz naprawdę wspaniały, i szkoda, że nie można go utrwalić.
— Mnie się zdaje, że to możliwe. Bo czyż najsławniejszy malarz nie byłby dumny z tego, gdybyś mu pozwoliła uwiecznić pendzlem swoją posągową postać. Już sama myśl — mówiłem dalej przypatrując się jej w zachwycie — że te wspaniałe rysy twarzy, ten płomień na-