Strona:PL Roger - Pieśni Ludu Polskiego w Górnym Szląsku.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
— 76 —


A ja z konia nie skoczę,
Póki Zosi nie zoczę;
Gdybym wiedział, gdzie jéj grób,
Pojechałbym, widzi Bóg!

Trzy razy kościół objechał,
Zaczém na jéj grób zajechał,
I uklęknął na grobie
W wielkiéj swojéj żałobie.

Zosio, moja Zosienko,
Przemów do mnie słowinko!
Nie jeden ja, Jasiu, kwiat,
Jestci tego pełen świat!

Choćby było i tysiąc,
Nie chciałem żadnéj przysiąc,
Jeno tobie Zosienko,
Moja luba dziewczynko!

Gdzieś podziała te szaty,
Com ci sprawił przed laty?
Sukniem dała na obraz,
I chustkę na ółtarz.

A pierścienie na dzwony,
Żeby dobrze dzwoniły;
Korale na organy,
Żeby mi wdzięcznie grały.

Zadzwońcie jéj w wielki dzwon
Mojéj Zosi wieczny dom;
Zagrajcie jej w organy
Mojéj Zosi kochanéj.

Wyjechał na drogę,
Złamał koniczek nogę:
Niech konik marnie ginie,
Gdy Zosienka nie żyje.




135.[1]
z p. Lublinieckiego.

Tam łowiło dwóch rybaków na rzéce,
Wyłowili dzieciąteczko w kolébce.

I zwołano miejskie panny, zwołano,
O dzieciątko i o matkę pytano.

I w czerwieni miejskie panny, w czerwieni,
Tylko jedna burmistrzanka w zieleni.

I tonęła burmistrzanka, tonęła,
Obaczyła siostrę swoję, — mówiła:

O ratuj mnie, siostra moja, ratuj mnie,
Niech nie ginę sama jedna tu na dnie. —

O toń do dna, siostro moja, toń do dna,
A bości ty ratowania nie godna. —

I tonęła burmistrzanka, tonęła,
Obaczyła brata swego, — mówiła:

Ratujże mnie, o bracie mój, ratuj mnie,
Bo tu zimno, ach, i ciemno tam na dnie. —

O toń do dna, siostro moja, toń do dna,
A bości ty ratowania nie godna. —

I tonęła burmistrzanka, tonęła,
Obaczyła ojca swego, — mówiła:

Ojcze podaj rękę twoję do mnie,
Bo tu zimno i okropnie tam na dnie. —

Nie podam ci, córko moja niegodna,
Ach toń do dna, nieszczęśliwa, toń do dna.

  1. U Lipińskiego P. 1. W. P. str. 41 podobna, u Kolberga str. 151—168, 12, i Wojcickiego P. l. B. Chr. I. 91 i do słowa II. 293. Odebrałem tę pieśń od P. Lompy.