Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Przyniosła mi w ojczysty próg:
Więc kocha was Apolla wnuk!
Czyliż mi kiedyś los pozwoli
Wolność pod niebem włoskiem czuć,
Marzenia z Wenecyanką snuć,
Z nią w tajemniczej mknąć gondoli?!
Poznają usta w kilka chwil
Petrarki i miłości styl.


L.

Więc mi wolności bij godzino![1]
Już czas!... Nad morzem błądzę wciąż...
Czyż wszystkie żagle mnie ominą?!...
Hej, ty okręcie, po mnie dąż!
Z burzami walcząc, z fal potokiem,
Po tem bezdrożu wód szerokiem
Kiedyż rozpocznę wolny bieg?
Czas już porzucić nudny brzeg
Tej nieprzyjaznej dla mnie mocy
I pod palącym nieba tchem,
Pod afrykańskiem niebem mem,
O tej posępnej śnić Północy,
Gdziem kochał, wziął z cierpieniem ślub,
Gdziem swemu sercu wyrył grób!...


LI.

Oniegin rad był ze mną jechać,
Wołał go w podróż serca głos,

  1. Pieśń I. pisaną była w Besarabii. — Autor po kądzieli jest pochodzenia afrykańskiego. Jego pradziad, Abraham Piotrowicz Annibal w 8-mym roku życia schwytany został w niewolę na wybrzeżach Afryki, przywieziony do Konstantynopola, kupiony przez posła rosyjskiego i podarowany przez niego Piotrowi W., który ochrzcił go w Wilnie. Car Piotr posłał go na służbę do armii regenta. Po powrocie długo osypywany łaskami przez Piotra W., za panowania Anny na skutek intryg Birona, zesłany został na Sybir, skąd wrócił samowolnie. Za Katarzyny W. został generałem. (p. t.).