Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Tu przeszył mieczem własne łono

Mitry dat, kiedy zdjął go szał;
Tutaj nad morzem pośród skał,
Mickiewicz śpiewał pieśń natchnioną
I o swej drogiej Litwie śnił,

W której wspomnieniem zawsze żył.


II.

Czy dzieło, stworzone śród tylu zmiennych kolei, na tylu różnych miejscach, pisane z przerwami, pod wrażeniem wciąż nowych wypadków osobistego i otaczającego życia, w zmiennych usposobieniach rozwijającej się stopniowo duszy — może posiadać doskonałą, organiczną jednolitość? Około tego punktu wrzały najdłużej namiętne spory.
Spasowicz, który stawia nader wysoko ten utwór Puszkina, powiadając, że »poemat jego wygląda jak rozłożysty dąb i zyskał sławę wszechświatową«, czyni jednak następujące zastrzeżenie: »Puszkinowski »Eugeniusz Oniegin« nie jest żadnym arcytworem, zbudowanym na pewnym pomyśle, przeprowadzonym organicznie«. I w ślad za Mickiewiczem wskazuje, iż Puszkin oczywiście nie przewidywał, na czem skończy, że »rozproszywszy całe skarby czułości, rzewności i blasków, urwie wątek opowiadania na prozaicznym pospolitym wypadku« — »zasłużonego odkosza«.