Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Czy przypomnienia młodych snów,
Obrazów żywych, ciętych słów,
Czy to omyłek gramatycznych —
Niech Bóg ci da: znajdź w książce tej
Dla serca, dla fantazyi swej,
Dla snów, dla krytyk polemicznych,
Lub dla rozrywki choćby źdźbło!
Bądź zdrów! Bodaj ci dobrze szło!


L.

Żegnaj i ty, wędrowcze smętny,
I ty, Tatjano, wzorze cnót...
A z wami niech mi żegna skrzętny
I żywy, choć niewielki trud.
Znałem w nim to, co drogo cenię:
O burzach świata zapomnienie,
Czar, co w rozmowie z druhem tkwi.
Uciekło wiele, wiele dni,
Odkąd Tatjany postać ślicznej,
A z nią Oniegin w mglistym śnie
Nawiedził po raz pierwszy mnie
I, jak przez kryształ lśniąc magiczny,
Jeszcze we mgle obłocznych fal
Błysnęła mi romansu dal...


LI.

Lecz ci, co mile mnie słuchali,
Gdym pierwsze strofy czytał im...