Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
IX.

Noc mroźna... Niebo jasne, czyste...
Gwiazdy, odwieczny pełniąc lot,
Płyną poważne, uroczyste. —
Tania wybiega na dwór... Ot!
Lusterkiem w drżącej ręce błyśnie;
Pierś wpółodkrytą drugą ciśnie,
Patrzy w lusterko... W lustrze masz
Tylko miesiąca smutną twarz!
Pst!... Śnieg zaskrzypiał... Ba, wędrowiec!
Na palcach dziewczę biegnie wnet
I pyta głosem, co jak flet
Rozbrzmiewa słodki: »Proszę, powiedz,
Jak twoje imię?« Na to on
Spojrzy i mruknie: »A-ga-fon!«[1]


X.

Tatjana, według rady niani,
Nocą chce wróżb rozplątać nić;
Przeto cichaczem każe w »bani«
Na dwie osoby stolik kryć.
Lecz straszno robi się Tatjanie...
Ja sam — ach, na myśl o Świetlanie,
Drżę również!... Strachu działa moc...
Nie będziem z Tanią wróżyć w noc!
Jedwabny pasek Tania zdjęła...
Już się w posłania rzuca biel...

  1. Tak dowiadują się dziewice, jakiem będzie imię ich przyszłego. (p. a.).