Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Aleję do jeziora, gaj;
Bzy łamie i do sadu wraca,
Po kląbach depce i bez tchu
Ku małej ławce spieszy. Tu —


XXXIX.

Upada.
»On! Eugeniusz w domu!
List czytał! jak mnie sądzi zeń?!«
I serce pełne męki, sromu,
Kryje nadziei mglistej cień.
Drży cała... cała żarem dyszy.
Czeka, czy idzie?... Nic nie słyszy.
W sadzie służące pośród grząd
Zbierały wiśnie... Parku kąt
Rozbrzmiewał pieśnią nakazaną:
(Nakaz ten cel osiągnąć mógł,
Że pańskich jagód usty sług —
Chciwemi usty nie zjadano;
Bo usta musiał zająć śpiew...
I na wsi dowcip rzuca siew).


PIEŚŃ DZIEWCZĄT.

»Hej, dziewice, krasawice,
Gołąbeczki, kochaneczki,
Rozigrajcie się,
Rozbiegajcie się!