Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A światło dane do Najświętszéj Panny;
To się i wiedzie i jest i pożytek,
Więcéj niż potrzeb i prawie nad zbytek,
I na przednowek i sobie i komu,
I dla kościoła i ludzi i domu..“




W ciszy słuchało starca całe grono,
I żadne słowo w kole nie przepadło...
A w tém i słońce za dąbrową siadło,
I przed namiotem zorzę otrąbiono,
I niebo zwolna już ku gwiazdom bladło.

Zdala się ozwał głos przeciągły, cichy,
I biegł po rosie cudownym urokiem,
Daléj chór cały — czasem jakieś śmiechy:
To ludzie z pola powracali mrokiem.

Książę co nieznał jeszcze Ukrainy,
Spytał Mohorta: „Czemuż nucą smutno?“ —
A Mohort na to: „Smutne zwykle syny,
Kędy ojcowie wiek przeżyli butno!
Smutne to pieśni, a smutne bo stare,
Bo jako zmory żyją w ludzie całym;
A stara piosnka albo jest kordyałem,
Lub stanie sercu na wieki za karę.
Znam ja te pieśni, co po mroku płyną!“
I tu głos jego złączył się z drużyną:
Kto na Krymu ne buwau,
Perekopu ne wydau! —“