Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Nie darmo w stepy ukraińskie z dawna
Młódź się garnęła ochocza do boju:
Boć po Hetmanach kraina to sławna,
A woda bywa najczystsza u zdroju —
Ojczyzna mogił, to ziemia rycérzy,
Kto w Boga wierzy, ten i w szablę wierzy.

Kiedy mnie ojciec z Dubiecka wyprawiał
W drogę na kresy, nie długo zabawiał:

„Idź w dzikie pola, kędy życie chrobre
I exercitium dla młodego dobre,
Zawdy na koniu i zawdy w obozie,
W służbie, w posłuchu i w hetmańskiéj grozie!”

Takie to, takie brała namaszczenie
Rzeczpospolita na domowym progu,
Było rycerstwo, bo było sumienie,
I cześć dla starszych i ufanie w Bogu.

Z ciężkiém ja sercem pojeżdżałem z razu,
I dzisiaj jeszcze zapomnąć nie mogę
I ojca mego, i matki obrazu,
Boć też uczciwie wyprawili w drogę!

Cztéry wierzchowce, trzy konie do bryki,
A bryka długa i łubem wyszyta,
I jak spiżarnia Pani Matki syta —
Chłopcy gotowe na trud i wybryki,
Dobrze okryte, i jak ja niegłodne —
Zaprząg był nowy, rzędy były sprawne,
Dał téż Jegomość i trzy szable sławne,
I prócz szturmaka dwie strzelby dowodne,
Dwie smycze chartów, i sygnet herbowy,