Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A wiecznie młode duchem i natchnieniem,
I woli dobréj i świata miłości,
Jako duch z ducha — jako kościół z kości!




O łatwiéj było zdeptać to, co dzielne,
Niż sprostać temu — i łatwiéj to zmienić,
Czego człek w grzechu nie zdoła ocenić,
Niźli ogarnąć, co jest nieśmiertelne.

A więc i u nas puszczono na nicę
Łaski kościoła, Narodu skarbnicę,
I tylko prawie miłosierdzie Boże
Dało nam ujrzéć już zachodnie zorze
Wielkiéj przeszłości, tljącéj w iskierce,
I na obrońcę dało to, co dawa
Upadłéj sprawie „kochające serce,”
Aby poczciwa nie ginęła sława,
Aby nie było światu w poniewierce,
Co obok Świętych Pańskich w dziejach stawa.
Wielka przed Bogiem miłości zasługa
Co się trzymała — krzyża — szabli — pługa —
Tak prześwietlona duchem Bożym wiernie,
Ze godna przyjąć w siebie nawet ciernie.
W tej to zachodnéj już Narodu zorzy,
Na fali dziejów obraz się kołysze,
Jeden z tysiąca — a zawsze Mąż Boży:
Więc żywot jego na grobowcu piszę...




„W kim duch pogański lub dusza bezbożna,
Kto nie wié, co to rycersko i rolno,
Temu szlachcica zabić nawet można:
Ale drwić sobie z szlachcica nie wolno!”