Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I do Pana Starosty wypił Podkomorzy,
A Starosta znów wypił do Pana Cześnika,
Jako do największego swego przeciwnika;
I brat Sandomiérzanin krążył tak wesoło,
Aż z rąk do rąk obeszedł całą koléj w koło;
I każdy krzyknął: Wiwat Senatorska Zgoda!
Zdrajca, kto nie wypije i ręki nie poda!

Gdy tę kolej od serca skończono radośno,
Pan Sędzia na stół cały odezwał się głośno:
„W dziejach naszéj Ojczyzny nauka niezmierna:
Że tylko tam sojusze i tam miłość wierna,
Gdzie się i serce z sercem i krew ze krwią zleje.
O tém świadczą nam Litwy i Korony dzieje!
Więc we krwi własnych dzieci dajcie ręce sobie,
By szczerze uwierzyły w sojusz strony obie.
A téj zgody przestrzegać będzie dziatwa młoda,
I na dobre wam wyjdzie Senatorska Zgoda!“
A Książę Biskup dodał — „I niech to Bóg sprawi!
A ta Ksienia nad nami niech nam błogosławi!...“




Cóż Wasze na to powiesz? ot nie były żarty!
I jak gdyby szczęśliwie człek pociągnął karty,
I w szczęśliwą godzinę wyrzekło się słowo,
I nie padło daremnie na ziemię jałową,
Ale jako się Litwa złączyła z Koroną,
Tak tu w tydzień piętnaście małżeństw skojarzono;
A Pan Sędzia Chojnacki znany z swojéj wprawy,
Kompromisem we trzy dni przeciął wszystkie sprawy!

I do ziemi wróciła znowu zgoda stara,
I dotąd zwykła gwarzyć ta Sanocka wiara,