Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/049

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Antiquam exquirite matrem.
VIRGIL.



Szczycił się Rej z Nagłowic, że według zwyczaju
Na milę nie wyruszył za granicę kraju,
A przecież piérwsze pieśni w mowie ojców stworzył,
I niby głaz węgielny do sławy założył. —
I wdarł się na tę skałę pięknéj Kaliopy
Kochanowski — gdzie przed nim śladu polskiéj stopy
Nie było, jako żywo — a śpiéwał od lasu —
I nowo zeszła gwiazda z Polskiego Parnasu
Nie mniéj świetna w Ojczyźnie, za naszego czasu,
Pełna wdzięku i światła, prawdy i pociechy,
A zawisła tak skromnie u ojczystéj strzechy,
Jak ta gwiazdka nadobna co w jasełkach świéci,
I rozkoszą napawa serca ludzkich dzieci!






Czém narody na świecie, tém i ludzie stoją,
Jeśli doma chowają jaką prawdę swoją,
To ten posiew przechodząc od ojca na syna
Z błogosławieństwem razem wrasta jak krzewina,
I wydaje owoce dobrego posiewu,
I nie lada co grozi takowemu drzewu,
Co powoli wzrastało, pięknie w niebo rosło,
Aż dojrzałe owoce Ojczyźnie przyniosło...

Od sławnych świat to lubi zwykle się wywodzić,
Lecz daj Boże każdemu z poczciwych się rodzić.
Mąż wielki, jak meteor zabłyśnie i ginie,
A głowy nawet w biednéj potrzeba rodzinie,
Coby strzegła to gniazdo od burzy pod niebem,
Bo i Ojczyzna stoi także tylko chlebem.
Chlebem poczciwéj pracy, w pocie uzbieranym,
Zwykle łzami ludzkiemi — często i krwią zlanym.