Strona:PL Platon - Obrona Sokratesa.pdf/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Delijonem[1], stałem jak mur, narówni z każdym innym, tam, gdzie mnie stawiali oni, i narażałem życie

    czyków pod Potydają było zawarcie w następnym roku pokoju, zwanego „pokojem Nikijasa.“

  1. Delijon, miasteczko w ziemi Bojotów, ze świątynią Apollona. Bojotowie byli zaciętymi wrogami Ateńczyków. Do boju pod Delijonem (424 r. przed Chr.) wystąpiło z obu stron około 40,000 ludzi. Po przemowach wodzów, Hippokratesa do Ateńczyków, Pagondasa do Bojotów, zawrzała gwałtowna walka, w której Ateńczycy na głowę pobici zostali. „Jedni z nich rzucili się ku Delijonowi i ku morzu, drudzy na Oropos, inni na górę Parnes, inni nareszcie, gdzie kto dla siebie widział nadzieję ocalenia życia“ (Tukidyd. 4, 96). Siedemnastego dnia po tej bitwie Bojotowie przypuścili szturm do Delijonu „machiną połamali mury i zdobyli warownią. Z załogi jedni polegli, dwustu wzięto do niewoli, reszta, dobrawszy się do łodzi, uciekła do domu. Zginęło Bojotów nieco mniej, niż 500, Ateńczyków nieco mniej, niż 1000; legł wódz Hippokrates, lekkozbrojnych zaś i ciurów obozowych wielkie poległo mnóstwo“ (ibid. 100, 101).
    O nieustraszonem męstwie Sokratesa, który i tu walczył, jako prosty żołnierz, Alkibijades (Platon, Biesiada, p. 221) mówi: „Warto było widzieć Sokratesa wtedy, gdy wojsko nasze w ucieczce cofało się od Delijonu. Ja miałem konia pod sobą, on pieszo, w ciężkiej zbroi, szedł wraz z Lachesem. Około nas wszystko pierzchało w popłochu. Spotkawszy ich, wołam, aby się nie bali: obiecuję, że ich nie opuszczę. Byłem konno, mniej się więc obawiałem o siebie i lepiej jeszcze przyjrzałem się wtedy Sokratesowi, aniżeli pod Potydają.... Szedł, spoglądając spokojnie to na swoich, to na wrogów, — ale już zdaleka każdy mógł widzieć, że ten, kto się dotknie tego człowieka, dzielnie będzie odparty.“ Laches zaś, o którym tu wspomina Sokrates, stary wódz, osiwiały w bojach za trzeszczącą w posadach swych rzeczpospolitą, mówi o Sokratesie do swego przyjaciela: „Zapewniam cię, jeśliby wszyscy byli tacy, jak on, szczęśliwą byłaby dziś