Strona:PL Platon - Hippjasz mniejszy.pdf/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


maćby potrafił“, o co mu przecież najwidoczniej szło — tak i teraz czytelnik wraz z Hippjaszem w zdumienie wpada nad temi umyślnemi zbrodniami „dobrej duszy“, podczas gdy chodzi przecież tylko o intelektualne warunki tych zbrodni, które niewątpliwie siedzą w człowieku tęgim.
Jeśli jednak Platon to ważne słówko opuszcza, to znowu nie musi być jego pomyłką, ani świadectwem nieudolności. Mówi z Hippjaszem, który nie uznaje świata nadziemskiego i platońskich nadprzyrodzonych pobudek postępowania. Dla niego więc nie istnieją hamulce, któreby tęgiego, zdolnego człowieka miały powstrzymywać od czynów złych, a docześnie korzystnych. On je, dzięki swym zdolnościom, najsprawniej popełniać potrafi i hippjaszowy ideał popełnia je naprawdę, bez żenady, byle tylko uniknąć skazania. Słusznie tedy robi Platon, kiedy Hippjasza stawia przed pytanie wysnute z jego założeń, na które sofista, gdyby był szczery i miał cywilną odwagę, powinien odpowiedzieć twierdząco.

GŁÓWNE PYTANIE DIALOGU

Pytanie, do którego doprowadza Sokrates Hippjasza da się tak sformułować, jeżeli się chce uniknąć wieloznaczności, którą w dialogu zwięzła forma pytania może za sobą pociągać. „Zastanów się, czy, chcąc być konsekwentnym, nie powinieneś chwalić ludzi, którzy planowo i sprawnie popełniają czyny powszechnie ganione i cieszą się przytem powodzeniem, a niżej stawiać w swojej ocenie ludzi, którzy takie czyny popełniają niechcący? A pamiętaj, że sprawność cenisz nadewszystko“.

Tak jest, powinienby powiedzieć Hippjasz.