Strona:PL Platon - Biesiada.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lonego przyjmiecie za współbiesiadnika, albo, czy mamy odejść uwieńczywszy jedynie Agatona, z powodu czego właśnie przybyliśmy? Wczoraj mianowicie, mówił dalej, nie mógłem przybyć, dziś więc przyszedłem z wstążkami na głowie, abym, wziąwszy[1] je z mojej głowy, uwieńczył w ten sposób głowę najzdolniejszego i najpiękniejszego. Może będziecie się śmiali ze mnie jako pijanego? Ja atoli, choćbyście się śmiali, wiem dobrze, że mówię prawdę? Powiedźcie mi jednak natychmiast, czy mam wejść, stawiając od siebie warunki, czy nie? Będziecie pili wspólnie ze mną, czy nie?
Wszyscy wydali okrzyk radości, kazali mu wejść i zająć miejsce, a także Agaton go zaprosił. Ten wszedł, prowadzony przez swój orszak, a zdjąwszy równocześnie wstążki ze swej głowy, aby niemi Agatona uwieńczyć, i trzymając je przed oczyma, nie zauważył Sokratesa, lecz usiadł obok Agatona między nim a Sokratesem; usunął się bowiem nieco Sokrates, aby tamten mógł usiąść. Skoro zaś usiadł obok Agatona, przywitał się z nim i uwieńczył go. A Agaton zawołał: Zdejmijcie chłopcy sandały Alcybiadesowi, aby mógł zająć miejsce jako trzeci.
I owszem, rzekł Alcybiades, ale któż jest naszym trzecim współbiesiadnikiem? Zarazem zwracając się w bok zobaczył Sokratesa a zobaczywszy, podskoczył i zawołał: Na Herkulesa! Cóżto było? To ty Sokratesie? Znowu tutaj zasadziłeś się na mnie tak, jakto ty zwykłeś nagle ukazywać się tam, gdziem się ciebie najmniej spodziewał. I dlaczegóżto dzisiaj przybyłeś? Dlaczegóż znowu tutaj usiadłeś, a nie obok Arystofanesa ani obok żadnego innego, który jest dowcipny i chce nim być, lecz sprawiłeś twoją przebiegłością, że siedzisz obok najpiękniejszego z obecnych?

Pomyślno Agatonie, rzekł na to Sokrates, czy będziesz mógł mnie obronić? Miłość bowiem do tego człowieka sprawia mi niemało kłopotu. Odkąd mianowicie pokochałem go, nie wolno mi już ani się patrzeć ani rozmawiać z żadnym pięknym człowiekiem, w przeciwnym razie zapalony zazdrością i zawiścią dziwne wyprawia awantury i łaje mnie i z trudem powstrzy-

  1. Za rękop. ἐὰν εἴπω οὑτωσὶ czytam ἀνελὼν οὑτωσὶ i łączę ʹανελὼν z poprzedzającemi słowami (ʹαπο τῆς ʹεμῆς κεφαλῆς ʹανελὼν τὰς ταινίας), οὑτωσὶ zaś z ʹαναδήσω idąc w tem za C. Schmelzerem Platons ausgewählte Dialoge. Symposion Berlin 1882. Koment. str. 78.