Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— No, za wasze zdrowie!
Napili się znowu, a że pili arak, Rzepa więc uderzył wypróżnioną szklanką o stół i odrzekł:
— Ej! dobroć teżto, dobroć!
— Ano jeszcze? — rzekł Burak.
— Nalejta.
Rzepa stawał się coraz czerwieńszy, Burak dolewał mu ciągle.
A wy — rzekł wreszcie do Rzepy — to choć korzec grochu zarzucita na plecy jedną ręką, a balibyśta się pójść na wojnę.
— Cobym się miał bać? Kiej się bić, to się bić.
Gomuła na to rzekł:
— Jenszy jest mały a odważny, jenszy wielgi i mocny i bojący.
— A nieprawda! — rzekł Rzepa — ja ta nie jestem bojący.
Gomuła zaś na to:
— Kto was tam wie?
— A ja pojedam — odparł Rzepa, pokazując pięść, jak bochenek chleba — że inobym was zajechał w pacierze tą pięścią, to rozlecielibyście się jak stara beczka.
A może i nie.
— Chceta spróbować?
— Dajta spokój — wtrącił wójt. — Będzieta się bili czy co? ot napijwa się jeszcze.
Napili się znowu, ale Burak i Gomuła tylko że umoczyli usta, Rzepa zaś wypił całą szklankę araku aż mu oko zbielało.
— Pocałujta się teraz — rzekł wójt.
Rzepa aż się rozpłakał przy uściskach i pocałunkach, co było znakiem że już podpił dobrze; poczém