Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SZKICE WĘGLEM.

I.

W którym zabieramy znajomość z bohaterami i zaczynamy się spodziewać, że coś więcéj nastąpi.

We wsi Barania-Głowa, w kancelaryi wójta gminy, cicho było jak makiem siał. Wójt gminy, niemłody już włościanin, nazwiskiem Franciszek Burak, siedział przy stole i z natężoną uwagą gryzmolił coś na papierze; pisarz zaś gminny, młody i pełen nadziei pan Zołzikiewicz stał pod oknem i opędzał się od much.
Much było w kancelaryi jak w oborze. Wszystkie ściany, popstrzone od nich, straciły swój dawny kolor. Również popstrzone było szkło na obrazie wiszącym nad stołem, papiér, pieczęcie, krucyfiks i urzędowe księgi wójtowskie.
Muchy łaziły i po wójcie tak jakby po jakim zwyczajnym sobie ławniku, ale szczególniéj nęciła je wypomadowana, woniejąca goździkami głowa pana Zołzikiewicza.... Nad tą głową unosił się ich cały rój; siadały na rozdziale włosów, tworząc żywe, ruchome, czarne plamy. Pan Zołzikiewicz podnosił od czasu do cza-