Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


do czasu lokami swéj złotéj główki i przebierając nóżkami.
Ujrzawszy mnie uśmiechnęła się i wyciągnęła małe rączki. Wziąłem ją na ręce i poszedłem w głąb' alei.
Potém siadłem na ławce i postawiwszy Ewunię przed sobą, spytałem:
— Cóż tam Ewunia dziś robiła cały dzień?
— Ewunia jeździla na spacel z męziem i Hanią — odpowiedziała przechwalając się dziewczynka.
Selima nazywała Ewunia swoim mężem.
— A czy Ewunia była grzeczna?
— Byla.
— Ha! bo grzeczne dzieci, to zawsze przysłuchują się co starsi mówią i uważają żeby się czegoś nauczyć. A czy Ewunia pamięta co Selim mówił z Hanią?
— Zapomnialam.
— Ej, może choć trochę Ewunia pamięta?
— Zapomnialam.
— Niegrzeczna jesteś! Niech Ewunia sobie zaraz przypomni, bo nie będę kochał Ewuni.
Dziewczynka zaczęła trzéć piąstką jedno oko, a drugiém załzawioném poglądała na mnie z pod czoła i nachmurzywszy się jakby do płaczu, z podkówką na ustach, rzekła już drgającym od łez głosem:
— Zapomniałam.
Cóż mogło mi odpowiedzieć biedactwo? Doprawdy wydałem się sam sobie głupi, a zarazem wstyd mi się jakoś zrobiło mówić dwoistym językiem do tego niewinnego aniołka: o co innego pytać, czego innego chcieć się dowiedzieć. Przytém Ewunia była pieszczotą całego domu i moją, więc nie chciałem jéj dłużéj udręczać. Ucałowałem ją tedy w buzię, pogłaskałem i puściłem.