Strona:PL Niemojewski Andrzej - Legendy.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nahum zaś odwrócił się do ludu i wołał:
— Żali nie szatan przemawia przez usta jego?!
A następnie krzyknął do rabbiego:
— Zamilknij i nie obrażaj ludu, aby cię kara sroga nie spotkała! Nie widziałeś Abrahama i nie ujrzysz go, bo tam gdzie on jest, ty nie będziesz!
Rabbi zawołał:
— Pierwej nim był Abraham, było Słowo, które jest we mnie!
Nahum postąpił kilka kroków w stronę tłumu, a wskazując ręką na rabbiego, krzyczał:
— Słyszeliście?!... Pierwej od ojca naszego Abrahama był on!...
Habakuk wrzeszczał z całych sił:
— Proroku nawiedzający ojczyznę swoją, ulituj się nad nią i nie nękaj jej, gdyż już dosyć cierpi!
Zachłysnął się, począł kaszleć. Obok zaś stojacy Awrum zastąpił go, krzycząc:
— Oszczędzaj ojczyznę proroku wróżący zagładę! Bo gdy cię posłuchamy, pomrzemy ze strachu i zgrozy wobec popełnionych nieprawości!
Rabbi powiódł oczami po tłumie, uśmiech zaigrał na jego obliczu, pokiwał głową i zawołał:
— Zaprawdę, nikt nie jest prorokiem w mieście swojem i w ojczyźnie swojej!
— Urąga nam! — krzyknął Habakuk, kaszląc i spluwając.
— O, cierpliwości, ludu! — wołał Gamaljel, załamując ręce.