Strona:PL Niemojewski Andrzej - Legendy.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Rabbi wstąpił na wzniesienie. Nastała cisza. On podniósł oczy i spojrzał przed siebie.
Siedzieli tam na krzesłach Gamaljel, Habakuk, Awrum, Nahum i wielu innych. Twarze ich były posępne. Tłum począł szeptać i pokazywać ich sobie palcami.
Rabbi utkwił wzrok w oczach Gamaljela. Ten założywszy ręce na łonie, odwrócił twarz i począł wpatrywać się w powałę.
Awrum przyłożył usta do ucha Nahuma, który skrzywił twarz uśmiechem. Habakuk poruszał się w krześle niecierpliwie.
Rabbi otworzył księgę Izajasza proroka i zaczął czytać donośnym głosem:
„Duch Pański nademną... Przeto mnie pomazał, abym opowiadał Ewangielję ubogim... Abym uzdrawiał skruszone na sercu... Abym zwiastował pojmanym wyzwolenie i ślepym przejrzenie, i abym wypuścił uciśnione na wolność... Abym opowiadał rok Pański przyjemny“.
Podniósł oczy od księgi, zwinął ją, oddał słudze. A potem rzekł głośno, iż słychać było w całej bóżnicy:
— Dziś wypełniło się to pismo w uszach waszych!
Nastało w tłumach poruszenie. On zaś pomilczawszy chwilę, jął znowu mówić i przypominał posłannictwa różnych proroków, którzy z rozkazu Pana stawali przed ludem, a lud ich nie słuchał.