Strona:PL Niemojewski Andrzej - Legendy.djvu/068

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    śmiał się gorzko, potrząsając głową. Potem otworzył mu oczy na całą znikomość dążeń i zabiegów ludzkich i śmiał się urągliwie. Potem otworzył mu oczy na ślepotę ludzką, umaczał palec w owrzodzeniu swojem i pomazał jadem twarz rybaka.
    Potem zamilkł i przypatrywał mu się pilnie.
    Ale rybak odparł, że nie wszystko na świecie jest marnością, jako tego przykładem dobroć. Następnie powiedział, iż nie lęka się jadów, ni owego owrzodzenia, bo zna męża, który za dotknięciem rąk swoich zasklepia rany ciekące i usuwa wszelkie owrzodzenie.
    Majlach potrząsał głową i śmiał się powiadając:
    — Po upływie tygodnia przypłyniesz na onej łodzi do mnie, abym ci pół szałasu odstąpił!
    A rybak odparł:
    — Przyjdzie czas, kiedy z ust twoich zniknie nietylko owrzodzenie, ale i ów gorzki śmiech.
    Rzekłszy to powstał, aby odpłynąć. Ale Majlach przyczołgał się do niego i pomazał mu jadem nogi. Na to rybak podał mu do pomazania jeszcze obie ręce. Majlach pomazał je również, następnie pomazał mu powieki, usta i uszy.
    Potem zaczołgał się do swego szałasu a rybak odpłynął.
    Nocą zerwała się wielka nawałnica i rzuciła się na wody morza Tyberyadzkiego. Fale dźwigały się i z wielkim szumem rozlewały po wybrzeżu. Piany z ich szczytów odrywały się, bryzgając bia-