Strona:PL Na drogach duszy.djvu/100

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    kich zdarzeniach wewnętrznych mogę sądzić li tylko z tego, co się we mnie samym dzieje; że aby zrozumieć, że ktoś upadł, muszę sam wewnętrznie, w myśli upaść; a jeżeli słyszę, że ktoś mówi, muszę w duszy powtórzyć rzecz mówioną, a raczej równocześnie ją mówić: otóż wskutek tego zasadniczego prawa psychologicznego odtwarzam w duszy mojej wszystko, co się poza mną w naturze dzieje. A jeżeli zdarzenia te się powtarzają, a ja zmuszony jestem ustawicznie je w sobie odtwarzać, wtedy się wytworzy pewna już zasadnicza linia, pewien kierunek uczuciowy, tak, że w końcu reakcya duszy mojej tylko w ten a nie inny sposób na wszystkie inne wrażenia odbywać się będzie.
    A więc oko człowieka, wychowanego w równinach, przystosowane do wielkich przestrzeni, będzie zawsze wybiegać w dal. A że każdy ruch muszkularny nierozerwalnie połączony jest z tonem uczuciowym, a raczej odczuwamy ruch li tylko za pomocą tego tonu uczuciowego, więc wytworzy się w duszy jakieś tajemne pragnienie szerokich perspektyw, dalekich przestrzeni, a na tle zasadniczego, melancholijnego założenia duszy przemieni się w wieczną, nieukojoną tęsknotę.
    Zresztą cóż my wiemy o uczuciowych tonach naszych ruchów i odruchów? Przypadkowe poruszenie oka, bezmyślne błąkanie się jego po rozmaitych przedmiotach, może wywoływać i wywołuje cały szereg niepochwytnych, w słowa nieujętych wrażeń, a które się zlewają w jakiś ogólny ton nastrojowy — a przypadkowa irradiacya nerwu słuchowego przetwarza się w całą melodyę, w pieśni całe.
    Cóż my wiemy o tem, jak się przetworzyły, z czem się skojarzyły w duszy Szopena wrażenia wiosenne, kiedy szedł wzdłuż pól rzepiku, patrzał na całe morze drobnego, żółtego kwiecia, kiedy słyszał brzęczenie rojów pszczół, obsiadających wiotkie łodygi — cóż wiemy o tem, jakie dalekie i rozlegle skojarzenia wywołał w duszy jego grzechot żab w cichych nocach letnich, a jaki rozległy szereg wrażeń ukształtował się naokoło długich cieni drzew w księżycowych nocach jesiennych, a jaką bezmierną