Strona:PL Muzajos - Hero i Leander.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Stanął układ — połączyć miał ich ślub tajony;
I przysięgli, pochodnię wzywając na świadki,
Strzedz nocnych ślubów swoich i ślubnej komnatki:
Hero ma światło wznosić, on pruć głębie fali;
Gdy zaś noc tak w uściskach ciągłych nie przespali,
Niechętnych rozdzielały konieczności mocy:
Ona szła do swej wieży, on, w czeluściach nocy
By się nie zbłąkał, w ślady hasłom z wieży idzie,
Dążąc ku mnogim ludom w rozsiadłym Abydzie.
Lecz po tych trudach nocy, miłości spragnionej,
Niecierpliwie, wzywali znowu nocnych cieni.

Czarnostrojny Zmrok ścieli już świat cieniów siwy,
Śląc sen mężom — lecz nie śpi Leander tęskliwy!
On na brzegu wałami kipiącego morza
Czeka jasnej posłanki małżeńskiego łoża,
Śledząc wieszczych pochodni weselnej połysków,
Zdala widnego hasła kradzionych uścisków.
Hero zaś, gdy bezświetlnej nocy mrok zoczyła,
Wzniosła pochodnię — z chwilą gdy ona zatliła,
Eros rozżarzył serce Leandra tęsknieniem,
Tak, że gorzał pospołu z pochodni płomieniem!
Nad morzem zaś fal wściekłych słysząc poświst głuchy,
Zadrżał zrazu — lecz wkrótce zaczerpnął otuchy,
I krzepiąc w sobie serce, rzekł słowa zachęty:

»Strasznym Eros! a morze władca nieugięty!
Lecz morze płynie wodą — a w mej pała wnętrzy
Ogień Erosa! Serce, to twój wróg zaciętszy,