Strona:PL Muzajos - Hero i Leander.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przepisów, utykał co chwila o jakąś zaporę, tamującą wolniejszy polot jego ducha.
Wspomnieliśmy już powyżej, że ulubionym tematem epików ze szkoły Nonnosa były myty cudowne i fantastyczne, awanturnicze powieści Wschodu; nie dziw zatem, że próżno usiłowalibyśmy dopatrzyć się w którymś z większych poematów owej epoki jakiej myśli przewodniej, planu, podług którego autor rzecz całą wykończył. Logiczna ciągłość idei, a nawet logiczny związek faktów, nie leżały poetom owym zgoła na sercu: i owszem, z skrzętnością i zamiłowaniem godnem podziwienia wyszukiwali jakąkolwiekbądź, choćby najluźniejszą sposobność wsunięcia epizodów, w żadnym z całością nie pozostających związku, byleby tylko cudownością i nienaturalnością pociągały. Z przeładowaniem treści pozostawała i dykcya w najzupełniejszej harmonii: przesadna retoryka, sofistyczne wykręty, nagromadzenie niesmacznych obrazów i zbytecznych ozdóbek, karkołomne i z logiką w niezgodzie będące przenośnie są najlepszą miarą poetycznego zmysłu i poczucia piękna wieszczów samych, a snać i czytającej publiczności, której prosty, jędrny, a zdrowy pokarm zadowolić już więcej nie zdołał.
Z takiej to szkoły, tak podobnej do czasów rozkwitu epoki Jezuickiej w naszej literaturze, wyszedł śpiewak Herony i Leandra; na jego chlubę jednak przyznać musimy, że jakkolwiek nie ustrzegł się wpływu ducha czasu, który go wydał, a był nadto nierzadko ślepym prawie naśladowcą mistrza swego Nonnosa, Homera i innych pisarzy, to przecież umiał nadać poematowi swemu cechę miejscami tak oryginalną, że każdy z nas musi przyklasnąć jego talentowi. Okoliczność ta, że ponad wszystkie cudowne historye o Dyonizosie i Aleksandrze Wielkim, nastręczające tyle sposobności do popuszczenia wodzy