Strona:PL Molier - Świętoszek (tłum. Zalewski).djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
SCENA II.
Orgon, Kleant, Damis.
damis.

Jakto? mój ojcze! czy mnie doszła wieść prawdziwa,
Że ten łotr twojéj łaski za broń dziś używa
I nikczemny niewdzięcznik w sposób tak zuchwalczy
Twemi dobrodziejstwami przeciw tobie walczy?

orgon.

Tak, synu! To też boleść straszną czuję w duszy.

damis.

Ja mu natychmiast pójdę obciąć oba uszy,
Takiéj zdrady nie można puszczać tak powolnie.
Nie bój się ojcze, ja cię od niego uwolnię.
Zgniotę z nim razem wszelkich przykrości powody.

kleant.

Otóż to! chcesz postąpić tak jak człowiek młody.
Miarkuj twoje zapędy, wybuchy dziecinne,
Innego mamy króla, czasy są dziś inne,
Trudno już gwałtownością walczyć, albo zwadą.


SCENA III.
Pani Pernelle, Orgon, Elmira, Kleant, Maryanna,
Damis, Doryna.
p. pernelle.

Jakież to straszne rzeczy w uszy mi tu kładą!

orgon.

To nowiny, którem sam sprawdził na mą szkodę,
Za moje trudy, matko, piękną mam nagrodę.
Biorę człowieka, sądząc, że biedny prawdziwie,
Jak brata rodzonego w swym domu go żywię;
Mych dobrodziejstw dla niego nieprzerwany wątek,
Daję mu własną córkę, cały mój majątek
I to nędzne stworzenie tém nie nasycone
W tym samym czasie pragnie uwieść moją żonę.
Nie dosyć tego, jeszcze niezadowolony
Grozi mi właśnie łaską, co doznał z mej strony;