Strona:PL Molier - Świętoszek (tłum. Zalewski).djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
orgon.

Ach!

tartuffe.

Niech i tak będzie.
Lecz ja wiem jak potrzeba postąpić w tym względzie,
Honor jest bardzo czuły i przyjaźń mi każe
Usuwać powód plotek, uprzedzać potwarze.
Twojéj żony unikać będę, jak to czyni...

orgon.

Nie, na złość wszystkim, pragnę abyś siedział przy niéj.
Gdy się świat wścieka, radość mam niewysłowioną.
Niechaj cię w każdej chwili widzą z moją żoną,
Nie dość tego, dziś jeszcze bardziéj im pochlebię,
Bo niechcąc miéć innego dziedzica, jak ciebie,
W téj chwili zapis mego majątku ci zrobię
I wszystko, co mam tylko prawnie oddam tobie.
Dobry przyjaciel i zięć jest dla mnie najpewniéj
Wart więcéj, niż syn, żona i niż wszyscy krewni.
Wszak dar mój odrzucony przez ciebie nie będzie?

tartuffe.

Niechaj się wola nieba spełni w każdym względzie.

orgon.

Biedny człowiek! chodź, wszystko opiszemy pięknie,
A zazdrość patrząc na to, niech ze złości pęknie.


AKT CZWARTY.

SCENA I.
Kleant, Tartuffe.
kleant.

Tak wszyscy o tém mówią, a jak mnie się zdaje,
Ten odgłos wcale panu sławy nie dodaje
I żem pana tu spotkał na rękę mi właśnie,
Bo mój sposób myślenia również ci wyjaśnię.
Z gruntu téj sprawy teraz wcale nie ocenię
I z góry jak najgorsze przyjmę położenie.