Strona:PL Molier - Świętoszek (tłum. Zalewski).djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Dokuczyć mu; wszystkim wam byłoby przyjémnie
Osobę taką zacną oddalić odemnie.
Lecz im więcéj będziecie trwać w podłym uporze
Tém więcéj, by go wstrzymać, ja starań dołożę.
Spiesznie mu oddam rękę méj córki jedynéj,
W ten sposób dumę całéj podepczę rodziny.

damis.

Zmuszona chyba przyjmie udział w tym zamiarze.

orgon.

Tak, wyrodku, dziś w wieczór zrobi co ja każę.
Wyzywam wszystkich dzisiaj, dowiodę wam snadnie,
Żem ja tu panem, że mnie słuchać wam wypadnie.
Zaraz wszystko odwołaj, łotrze bez imienia,
Klęknąwszy u nóg jego błagaj przebaczenia.

damis.

Jakto! ja? tego łotra co nas chwycił w kleszcze....

orgon.

Opierasz się łajdaku i śmiesz go lżyć jeszcze.
Kija, kija!

(Do Tartuffe’a.)

Nie będziesz mnie powstrzymać w stanie.

(Do syna.)

Daléj! natychmiast opuść moje pomieszkanie!
Wynosić mi się z domu i bez zwłoki czasu...

damis.

Wyniosę się, lecz...

orgon.

Prędko! nie robić hałasu,
Wydziedziczam, cię żmijo! nic ci nie zostaje,
A w dodatku przekleństwo ojcowskie ci daję.


SCENA VII.
Orgon, Tartuffe.
orgon.

Taką świętą osobę śmie znieważać w szale!

tartuffe.

Mękę, którą mi zadał, przebacz mu wspaniale.
Nie wiész, co to za straszna boleść idzie za tém!
Widziéć jak mnie oczernić chcą przed moim bratem.