Strona:PL Molier - Świętoszek (tłum. Zalewski).djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
doryna.

Ślicznego mężulka dostanie.

(Orgon obraca się do Doryny i z rękami założonemi wpatruje się w nią.)

Gdyby ze mną mężczyzna spełnił taką zbrodnię,
Po ślubie karę za gwałt miałby niezawodnie,
I zaraz po weselu doszedłby sekretu,
Ze kobieta ma zawsze pole do odwetu.

orgon (do Doryny).

Więc moja wola za nic tu jest uważana.

doryna.

Czego pan chcesz, wszakże ja nie mówię do pana.

orgon.

A cóż teraz robiłaś?

doryna.

Do pana nic a nic,
Ja do siebie mówiłam.

orgon.

Zuchwalstwo bez granic,
Lecz wnet je tęgim razem skrócę w sposób znany.

(Przygotowywa się do dania policzka Dorynie i za każdym wyrazem, który wymawia, obraca się do Doryny, która stoi nic nie mówiąc.)

Moja córko, powinnaś potwierdzić te plany,
I jeśli wybór męża dla ciebie się zmienia,

(Do Doryny.)

Mów-że co!

doryna.

Nie mam sobie nic do powiedzenia.

orgon.

Tylko słóweczko.

doryna.

Ja chcę milczéć.

orgon.

To nie sztuka,
Czekałem tylko słówka.

doryna.

Niech pan głupiéj szuka.

orgon (do córki).

Nakoniec ojca wolę będziesz miéć na względzie,
I sądzę, że małżeństwo wkrótce się odbędzie.

doryna (uciekając).

Ja za niego nie poszłabym za nic na świecie.