Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PIESŃ III.

Witaj, o światło święte, pierworodne
Dziecię Niebiosów, lub jeśli bezkarnie
Tak rzec się godzi, promieniu współwieczny
Wiecznemu Bogu. On, światło odwieczne,
Zamieszkał w świetle niedostępnem, czyli
W tobie, przejasny wypływie przejasnej,
A niestworzonej istoty; lub może
Nazwać cię czystym prądem eterycznym,
Którego źródła nikt odkryć nie zdoła?
Nim słońce byłoś, nim Niebo; na rozkaz
Boga, jak płaszczem świat ten owinęłoś
Wyrastający z wód ciemnych, odjęty
Nieskończoności bezkształtnej i pustej.
Szczęsny do ciebie powracam polotem
Śmiałym, umknąwszy z stygijskiej kałuży,
Gdym w swej wędrówce przez ciemności głębie,
Ostatnią, średnią, innym niż Orfeusz
Tonem opiewał Chaos i Noc wieczną,
Mając niebiańskiej Muzy polecenie