Strona:PL Melchior Pudłowski i jego pisma.djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


88.   Do Jerzego W.

Nad złoto i nad srebro przyjaźń przekładają
Wszyscy ludzie, którzy się na rozumie znają.
Ja aczem się nie doczedł, co jest rozum prawy,
Jednak gdy chcę smakować wszytkie ludzkie sprawy,
Baczę dobrze, iż przyjaźń jest skarb lepszej wagi,        5
Niż pieniądze, niż perły, niż szat pełne szragi.
A tak, Jurku, rozumiej, żem z poznania twego
Więcej kontent niż z funta złota węgierskiego.



89.   Do Pana Mikołaja Wolskiego.

Przysiągłbyś ty, iżeś mię w tej drodze strawował,
A ja zasię, kiedym się z mieszkiem porachował,
Widzę, żeś ty ku mojej w ów czas był potrzebie,
Boś nie ty mię strawował, lecz ja raczej ciebie.
Nie wierzysz-li, owo masz mieszek wypróżniony,        5
Gdzie ono był nie jeden za wczorem czerwony
Złoty, były talary i moneta była:
Nie źle mię twoja miłość w karty podgolila.
Że com miał o twej strawie twoję rzecz odprawić,
Tom musiał swoim mieszkiem twej sprawy nadstawić.        10
Drugi raz nie wywabisz, jedź sam w drogę z Bogiem.
Bo po tej fórze mieszek mój leży odłogiem.



90.   Do K.

Mówisz o mnie po karczmach, iż złe wiersze czynię,
A choć ich ty nie czynisz, ja ciebie nie winię.



91.   Na obraz miłości.

Przypatrz się jedno piluie tej to dziwnej głowie,
Jako jej ludzie służą, hołdują bogowie.
Więc jeśli się ustrzeżesz z młodu tego kata,
Wierz mi, że-ć przydzie plęsać na twe siwe lata.
A tak lepiej ci teraz dać mu się po woli,        5
Bo starego do tańca rada głowa boli.