Strona:PL May - Matuzalem.djvu/389

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


sse powinieneś znać zakres każdego urzędu. Każdy Fu-len jest dla nas y-jin, obcokrajowcem. Mam nadzieję, iż wie pan, czyjej władzy podlegają obcokrajowcy?
— Władzy Waszej Wysokości.
— Czemu więc nie posłał pan odrazu po mnie?
Mówił teraz tonem surowym. Zaległa głęboka cisza zakłopotania, Pang-tszok-kuan był zmiażdżony naganą. Pozostali mandaryni nie śmieli podnieść oczu. Młody urzędnik po chwili zaczął się tłumaczyć:
— Właśnie kiedy Wasza Wysokość nadeszła, byłem zdecydowany posłać gońca do Waszej Wielebności, aby zechciała oświecić nas swojem doświadczeniem. Przesłuchałem zaś obcokrajowców jedynie w tym celu, aby móc Waszą Wysokość dokładnie poinformować.
— Ale zaaresztował ich pan; to było bezprawie! Wiadomo panu, że nie wolno nam karać bezpośrednio cudzoziemców. Nawet kiedy popełnili przestępstwo, musimy odsyłać ich do odnośnych konsulów, aby ci wymierzyli odpowiednią karę. Jeśli nawet ci dwaj ludzie są tylko Fu-lenami, to mogą się poskarżyć na pana swemu posłowi, a wówczas straci pan nietylko urząd, ale i tytuł doktorski. Przez wzgląd na młodość pana, poproszę tych panów, aby ci wybaczyli. Spodziewam się, że odtąd będzie pan wobec nich uprzejmy, gdyż chwilowo zależysz od ich wspaniałomyślności.
Skarcony, spojrzał na tong-tszi ze zdziwieniem. Ten zaś kontynuował:

143