Strona:PL May - Matuzalem.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kład ze stwardniałego szlamu stanowi wyszukany specjał chińskiej kuchni.
Z tego, cośmy powiedzieli, wynika, że zbieranie gniazd salanganów jest połączone z wielkiemi niebezpieczeństwami. Poszukiwacz gniazd musi się opuścić na powrozie z wyżyny pionowej skały i unosi się nad otchłanią morską, narażony na upadek. Zresztą, gdzie niegdzie praca jest ułatwiona dzięki temu, że wybrzeże pokrywa istna sieć lin i drabin sznurowych.
Salanganów jest taka moc, że z samej Jawy eksportują rocznie około dziesięciu miljonów gniazd. W Chinach, dokąd wwozi się rocznie przeciętnie sześć miljonów, sztuka kosztuje mniej więcej markę, co na chińskie stosunki jest dosyć wiele, ile że oczyszczone gniazdo waży nieraz niewięcej niż parę gramów. Tylko zamożni mogą sobie na ten przysmak pozwolić.
Trzeba też zaznaczyć, że samo przez się gniazdo takie nie jest bynajmniej smaczne. Trzeba je umiejętnie przyrządzić. Wygotowane bez zaprawy ma dosyć cierpki smak. Chińczycy gotują je w wodzie lub rosole, dodają rozmaitych korzonków, mięsa, ikry rybiej, trochę pokrajanych owoców i innych przysmaków. Dopiero przez to gniazda stają się naprawdę smakowite. — —
Mijnheer van Aardappelenborsch zdawał się znać tę potrawę ze swych jawajskich czasów. Zajadał ją łyżką z naprawdę wniebowziętym wyrazem twarzy.
Turnerstick nie chciał sobie kaleczyć ust wielką

33