Strona:PL May - Matuzalem.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pięści męskich, Pekin zaś był trzy razy większy niż wszystkie kraje europejskie. Tak oto Bóg wedle zapatrywań chińskich sprawiedliwie podzielił ziemię pomiędzy narody świata. Nie dziw, że Chińczycy wyróżniają się niezwykłą ambicją narodową i uważają się za najprzedniejszy naród świata.
Oprócz pięciu pasażerów w uczcie uczestniczyli: ho-tszang, to-kung, kapłan czyli hiang-kung i właściciel okrętu. Niebawem przyniesiono potrawy.
Pierwszą stanowiła sałata z jajek, szczególnie przyrządzona.
— Cóżto za jajka? — zapytał grubas.
— To jajka krokodyle — oświadczył poważnie Godfryd.
Fuj! I takie jajka mamy jeść?
— Naturalnie!
— Ani mi w żołądku nie postało. Nie jem!
Potrawa wyglądała nader apetycznie; Holender podniósł już był łyżkę, aby sięgnąć, — ale odłożył ją szybkim ruchem. Godfryd zaś nałożył sobie dosyć wiele i używał kwei-tse ze zręcznością Chińczyka. Nauczył się tego, podobnie jak Matuzalem i Ryszard Stein, w mieście rodzinnem u Ye-Kin-Li; podczas podróży wprawiał się w ten kunszt gorliwie. Mijnheer zaś nie mógł tknąć jedzenia. Abstynencja ciężko mu się dała we znaki, tem bardziej, że widział, jak te jaja krokodyle smakują biesiadnikom.
Następnie przyniesiono rosół, w którym pływały

30