Strona:PL Mark Twain-Trup w obłokach.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


minut olbrzymie skrzydła drgnęły; potem cały korpus maszyny zaczął się podnosić i wreszcie wzniósł się do góry, oświetlony trupiem światłem księżyca.
Pericord, nie mogąc skorzystać ze steru, skierował śrubę maszyny na południe.[1]
Podnosząc się wyżej i wyżej, olbrzymi ptak posuwał się w stronę morza. Pericord nie odrywając oczu patrzył za nim — za tym czarnym ptakiem z żółtemi skrzydłami, dopóki nie skryły go mgły nad oceanem.

....................................

W zakładzie dla umysłowo chorych w New Yorku, znajduje się człowiek o dzikim wyglądzie, o którym nikt nic nie wie, kto on jest i skąd się wziął.

— Delikatne i skombinowane maszyny zawsze prędzej się psują — mówią lekarze i pokazują elektryczne aparaty i nadzwyczajne statki powietrzne, jakie choy stara się budować w chwilach przytomności.


PL Mark Twain-Trup w obłokach p0015.png



  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; nieprawidłowy układ wersów — w oryginale zamienione są ze sobą fragmenty: śrubę maszyny oraz Pericord, nie.