Strona:PL Mark Twain-Humoreski I.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łoby może takież same uczucie?.. Sposobność nie kazała na siebie czekać. Wybierając się z powrotem do Londynu, zestawiłem sobie spis lepszej bielizny, przeznaczonej do prania. Utworzyła ona w jednym kącie pokoju spory pagórek: pięćdziesiąt pięć kawałków. Raz jeszcze przejrzawszy listę, położyłem ją na stole niby przez zapomnienie. Rozumie się, że Rogers nie omieszkał jej zaraz po przekroczeniu progu ująć w swe szpony a zlustrowawszy szczegółowo treść aż do ogromnej sumy u spodu, mruknął lakonicznie, odkładając papier:
— To zapewne z ostatniego tygodnia?.. Powinienbyś pan sobie niejedno dokupić.
Trudno odmalować obraz rękawiczek w bardziej opłakanym będących stanie niżeli te, jakiemi się posługiwał. Nie przeszkadzało mu to wcale doradzać mi, gdzie mogę się zaopatrzyć w tę samą sortę. Miał również pełne dziur buty — ale za to nosił w krawacie szpilkę z wprawionem w nią szkiełkiem, które nazywał: „dyamentem morfilitycznym«[1] — czart jeden wie, co to miało znaczyć? — i co do którego utrzymywał, że w ogóle dwa tylko podobne okazy znaleziono dotychczas, drugi znajduje się w posiadaniu cesarza chińskiego.

Później, w Londynie, miewałem nieraz sto pociech, kiedy mnie ten włóczykij-fantasta, w konwersacyjnej sali hotelowej, w arystokratyczny swój sposób zagadywał. Zawsze musiał mieć jakąś nową i zmyśloną wielkość na języku; jedyną rzeczą nie

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; inny typ cudzysłowu przy otwarciu, inny przy zamknięciu.