Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dusz, krzyczące potrzeby wiary i Kościoła nie przepełnią żądzą oddania ostatniej kropli krwi swojej, ostatniego tchnienia w sprawie odparcia napaści, skierowanych przeciw dziełu Bożemu i posunięcia tegoż dzieła naprzód, ten nie jest godzien żyć w naszej, zaiste wielkiej epoce, która wszystkie poprzednie przewyższa tem właśnie, że w niej ma się rozegrać stanowcza walka między tym światem a tamtym.
W tych słowach zawiera się głęboka prawda; każdy bowiem, kto badał dokładnie ducha epoki naszej, zgodzić się musi, że chwila w której żyjemy, nie jest przejściową tylko, lecz przełomową w walce obu światów: ducha i ciała. Żadna najbujniejsza, najdalej wzlatująca wyobraźnia nie zdoła wyobrazić, ażeby po uczczeniu Nadczłowieka antychrysta (Nietzsche) możliwym był jakiś dalszy krok już nie w negacyi, ale w nienawiści Boga. Pycha ludzka doszła tu do kresu i odźwiękiem wstrząsającej prawdy odbiły się w sercach wierzących słowa Ojca Świętego Piusa X, gdy skreśliwszy w swej pierwszej encyklice grozę czasów naszych w wyrazach zwięzłych, a rozżarzonych potężnym ogniem mistycznej wiary i pobożności, rzucił wkońcu pytanie, brzmiące posępnem a mimo woli wciskającem się w serce przeczuciem, czy przewrotność dusz, wypędzających Boga z przybytków serc swoich «nie jest niejakiem usiłowa-