Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wszystkie inne kościoły, które od niego odpadły, już pomarły, albo zamierają, albo stały się instytucyami państwowemi. Więc dla społeczeństwa niema innej nadziei zbawienia, jak powrót do Kościoła prędki, szczery, wspaniałomyślny».

Lecz nie dość tego. Nietylko X. Bonomelli nie uznaje nic pośredniego między walką z Kościołem a oddaniem się jemu, ale nawet w poglądzie swoim na liberalizm on, oskarżany stale o sprzyjanie temu kierunkowi, nie różni się od najbardziej stanowczych przeciwników liberalizmu. Określa on liberalizm nie według tego, czem jest w istocie swej, czem powinien być, lecz według spaczeń, którym uległ w ręku sekciarzy politycznych. Więc nie jest liberalizm dla niego afirmacyą wolności i godności człowieka i należnego dla niej poszanowania, ale afirmacyą absolutnej wolności religii, absolutnej wolności słowa i wreszcie absolutnej wolności państwa wobec Boga i Kościoła[1]. I to określenie doprowadza on do absurdu. «Liberalizm — mówi on[2] — zastosowany do życia w całej swej rozciągłości odłącza wiedzę od wiary, moralność od religii, prawo od Ewangelii, obywatela od chrześcijanina, państwo od Kościoła, ziemię od nieba, człowieka od Boga; i rzeczą jest oczywistą, że

  1. »Questioni religiose«, t. II, str. 18O (Liberalismo ed equivoci).
  2. Ib., str. 119.