Strona:PL Maria Rodziewiczówna - Atma.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Groza śmierci jest tylko zrozumieniem źle przebytego życia.
— A jeśli, przeciwnie, idzie się do niej po spokój? Jeśli się zanadto słucha tego głosu, co protestuje?
— Płynie się wtedy pod prąd Prawa. Przed cierpieniem nie wolno uciekać. A głos prawdziwy nie mówi: »ustąp, gdy ci źle«; głos prawdziwy mówi: »postępuj, dźwigaj się, krzep!« To, co mówi: »ustąp«, to głos ziemi, złuda, wrzask buntu, kłamliwe echo harmonii szczytów!
— Niedościgłych! — dokończył zmęczonym szeptem.
Uśmiechnął się Antoni.
— Dościgniemy! Mamy czas: wieczność!
— Wieczność cierpienia. Jednego życia nie przeżyć! Tak się zda długie.
— Za małoś cierpiał. Nie masz miłych wspomnień.
— Nie, mam tylko gorzkie.
— Toś źle cierpiał.
— No, wiesz. Ustąpiłem.
— Teraz nie ustąp. Barki nadstaw, ramiona natęż, wolę i moc skup. Im gorzej, tem lepiej; im ciężej, tem silniej. Przychodzi ból jak głaz, przychodzi męka jak śmiertelna choroba, przychodzi rozpacz jak rana na wskroś, przychodzi niemoc jak kurcz, przychodzi nuda i bunt jak żywioł niszczący