Strona:PL M Koroway Metelicki Poezye.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




I.

Jam poznał ciebie, tytaniczne morze,
Choć długom stąpał po skostniałym lądzie,
Jam się kołysał na wód twoich prądzie,
Przez państw twych płynąc rozległe przestworze.
Przeciwny ziemi, królewski żywiole,
Od wieków wrzący w granic twardych kole,
Dla ciebie ciasnem, dla nas nieskończonem,
Co miotasz gniewnie swoich fal szeregi
Na ziemi martwej strupieszałe brzegi,
Niezadowolon swej potęgi tronem,
I Prometeuszowe rwiesz łańcuchy:
Twe błyski świetne, twe olbrzymie ruchy
Są ludzkiej dla mnie symbolami walki...
I w niej wrą prądów niespojone fale,
Płynące w przyszłość szumnie i wspaniale
Acz nie sięgają po za katafalki.
Choć jednak morze wązkie ma granice,
Nieodsłonięte ludzkość tajemnice,