Strona:PL Lirenka Teofila Lenartowicza.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A wiwilga coraz świśnie —
Gęstwa, ledwie się przeciśnie. —
Z pod jałowcu zając skoczy
Z otwartemi śpiący oczy.
Mój zającu nie bójże się,

Ja borówki zbieram w lesie.
A toż ja ci nieprzeszkodzę,
Że ze dzbankiem sobie chodzę.
Gdybyś był nie uciekł w chrusty,
Dałabym ci liść kapusty,
Jak królikom, kiedy z jamki
Wyjdą z rana stare samki.
A za nimi ich przychowek,
Powymyka się z kryjowek.
Stara matka uchem strząśnie
Przybliży się, liścia kąśnie,
I powoli się oswoją,
Że i burka się nie boją.

Już powiadam że uciecha,
Oj frunęło coś z orzecha.