Strona:PL Limanowski - Prawa Platona.djvu/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wynagrodzenie. Żebraków wypędza się z kraju. Mierność mienia jest zasadą, ponieważ „gdzie z osadą nie mieszka społem ani bogactwo ani ubóstwo, tam pono najzacniejsze płużą obyczaje; ani bo rozpusta ani nieprawość toż zazdroście i zawiście nie krzewią się.“ (Ks. III. rozd. 2, str. 81 tłumacz. Bronikowskiego.)
Plato z przekonań był arystokratą; nie był on wprawdzie za arystokracją rodową, a tem mniej pieniężną, ale był za arystokracją w tem znaczeniu, jakie posiada grecki wyraz, t. j. za rządem ludzi lepszych, którzy cnotę z mądrością połączyli. „Nie powinno być w Mieście, — powiada w Prawach, — czci odznaczających tego, który zamożnością drugich przewyższa, albowiem nie powinno być tychże tak samo dla chyżego, nadobnego, silnego ciałem, jeżeli cnoty z temi przymioty nie połączają, ani dla samejże cnoty, od której daleką jest roztropność.“ (Przekład Bronikowskiego, str. 106, ks. III.)
Przewroty społeczno-polityczne, które rozszerzając prawa obywatelstwa na tłumy ciemne i bezwiedne, otwierały z tego powodu drogę ambitnym i przewrotnym jednostkom do owładnięcia rządów i przewodzenia nad pospólstwem, — tak w świecie starożytnym jak i nowoczesnym zniechęciły niektóre głębsze umysły do zasad demokratycznych. O ile przekonania arystokratyczne są szczeremi a nie udanemi, co ostatnie jednak najczęściej się zdarza, o tyle zniewalają do rozpatrzenia się w nich dokładniejszego. W ostatnich czasach dwa znakomitsze umysły objawiły pewną niechęć do prądu demokratycznego, a mianowicie Renan i słynny pozytywista Littré, nie mówiąc już o mistrzu tego ostatniego, Auguście Comte’cie. Zwłaszcza pierwszy w swej niechęci zaszedł za daleko, idealizując feodalny porządek i uważając, że demokratyczne pragnienia nie mogą się pogodzić ani z cnotą ani z rozległym poglądem na rozwój ludzkości.
Arystokracja wszakże, przyjmując ją w najlepszem znaczeniu t. j. jako przewodnictwo w społeczeństwie zacniejszych i światlejszych jego obywateli, — ustanawia już przez to samo podział ludzi na lepszych i gorszych, istnienie którego staje się jej podstawą. Demokracja tymczasem, jakiekolwiek byłyby jej wady, stawiąc jako jedne z ważniejszych swych zasad — równość, dąży do zniesienia wszelkiego przedziału pomiędzy ludźmi; — a dla zapobieżenia nadużyciom płynącym z ciemnoty i zepsucia, we własnym interesie wszelkich usiłowań dokładać musi, aby w massach podnieść poziom oświaty i moralności. To zapewnia zwycięztwo demokratycznej zasadzie, i jej to obecnemu upowszechnieniu winna Europa wołanie głośne a natarczywe o światło zarówno dla wszystkich.
W Rzeczypospolitej Plato oświadcza się stanowczo za arystokracją, gdy tymczasem w Prawach, jak widzimy, skłania się już więcej do demokratycznych przekonań, a jeszcze bardziej to zahaczymy przy ustępie o wychowaniu dzieci.
Idźmy dalej w porównaniu społeczeństwa platońskiego z ateńskiem.