Strona:PL Libelt Karol - O miłości ojczyzny.pdf/11

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    nazywają ograniczeniem postępu, szkodliwem dla ludzkości, a w szczególności dla narodu zaślepionego patryotyzmem i stawającego z zaciętością w obronie partykularnych swoich interesów. Mienią, że to, co nazywamy ojczystem, nie ma żadnej podstawy. Nie jest niem język, bo ileż to narzeczy różnych w samej dawnej Polsce; nie jest religia, bo są różnowyznawcy; nie jest położenie geograficzne, bo to się zmienia coraz innemi granicami państwa; nie są obyczaje, bo te w każdej prowincyi inne; nie jest rząd, ani swobody polityczne, bo masy ludu nie mają w nich udziału; — więc cóż jest, pytają się, ową urojoną ojczystością, w imię której wyosobniamy się i nie łączymy z innymi narodami, co wybiegli przed nami w oświecie, co dzierżą siłę materyalną i moralną, w których ręku złożone losy przyszłości? — Po co się tyle upierać za językiem narodowym, jeżeli obcy język więcej wydoskonalony, więcej dlatego wart, byśmy go sobie przyswoili; skoro światło rozumu złożone wśród obcych, nie wśród nas? — Po co tworzyć osobne obozy i nie zmięszać się raczej z narodem, który albo politycznie i w cywilizacyi nas przewyższa i z jednego, jak z drugiego stanowiska, przynosi nam korzyści i owoce tak potęgi, jak naukowych zasobów swoich? Jakbyśmy się dziś śmiali z parafianina, co na powiat, w którym mieszka, albo na wieś ojca swego, w której się urodził i wychował,